To jak Anglia, ale są elfy…

Wolsung jest odbiciem naszego świata, lekko zmienionym i z innymi nazwami (podobnie jak np. WFRP czy 7th Sea). Przez ostatnie lata miałem okazję usłyszeć od wielu osób wiele opinii na temat takiej konstrukcji świata.

Niektórym się to rozwiązanie podoba, inni widzą w tym wadę i woleliby świat całkiem wymyślony (jak np. w Ostrzach w Mroku) lub bliższy naszemu (jak np. w Victorianie czy Deadlands).

Pomyślałem, że najlepiej będzie zaciągnąć bardziej wiarygodnej opinii 🙂

Urda, mapa świata

Zapytałem więc na naszej stronie Facebookowej: „jaki jest wasz, osobisty stosunek do świata gry?”

Odpowiedzi było wiele, w większości pozytywnych:

To jest właśnie fajne że można w tym świecie poprowadzić właściwie wszystko. Horror, western, Indiane Jonesa, Pana Tadeusza itp. Wlasnei dlatego że jest wzorowanym na naszym prawdziwym świecie.
Gdyby był zupełnie wymyślony szkoda byloby czasu na poznawanie go od zera. No i pewnie nie bylby tak elastyczny.

Elementy steampunku i magii na płaszczyźnie naszego świata są super, szczególnie w wykonaniu Wolsunga, ale za cholere nie mogę się przezwyczaić do zmienionych nazw własnych istniejących już rzeczy i obiektów. Ile już razy myliłem Tall Bena z Big Benem albo Amaccanu z Amazonka itd. Jeszcze Zmienione nazwy Państw rozumiem i lubię ale reszta jest zbędna i mocno komplikuje czasem imo.

Jest doskonały. lubię każde z podejść, ale jednak settingi niby-historyczne budzą we mnie nerwicę natręctw i nagle muszę sprawdzać mapy i daty urodzeń 😉
settingi super oryginalne są fajne, ale urok Wolsunga i ogromna grywalnosc wynikały właśnie z tego, że jest jaki jest i pozwala na radosne historyczne remisy bez poczucia winy
.

Uznałem więc, że skoro temat budzi tyle pozytywnych emocji, trzeba kuć żelazo póki gorące. Będę Wam niezwykle wdzięczny, jeśli rzucicie okiem na poniższą ankietę.

Uchylając rąbka tajemnicy, tak, pytam w ramach intensywnego zastanawiania się nad ewentualną drugą edycją 😉