Szybko, za tym paromobilem!

W poprzednim odcinku rozmów o mechanice poruszyliśmy temat dyskusji. Jednak cały czas po piętach deptał im drugi temat, budzący wasze wątpliwości: pościgi.

Powiem szczerze, że pościgi zawsze były tą częścią zasad, z którą mieliśmy najwięcej problemów jako autorzy — i którą najbardziej zmieniliśmy w edycji 1.5. Wciąż jednak nie jestem w pełni zadowolony z tego, jak rzeczy są opisane w podręczniku.

W tym wpisie postaram się wyklarować jak najwięcej niejasności.

Założenia

Wolsung inspirowany jest filmami i grami akcji, chcieliśmy więc mieć na sesjach sceny pościgów paromobilami, przekradania się za linie wroga, skakanie po dachach, huśtanie się na żyrandolach (lub lianach, zależnie od preferencji i scenerii), ale też mecze polo, wyścigi parostatków czy popisy asów lotnictwa. Żadna z tych scen nie jest dyskusją, żadna też nie jest walką — są bezkrwawe, jednak żeby wygrać, trzeba się ruszyć z fotela i sporo napocić.

Pościgi są, w założeniu, silnikiem do rozgrywania właśnie tego trzeciego typu konfrontacji.

Ale czy muszę?

Zacznę jednak od stwierdzenia rzeczy oczywistej — jeśli zasady pościgów wam po prostu nie podeszły, nie musicie z nich korzystać. Czym zastąpić niechciane pościgi? Poniżej parę sposobów, które zadziałały na naszych sesjach.

Po prostu test

Czasami najprostsze rozwiązanie jest najlepsze. Gonicie paromobilem uciekającego łotra, a macie w drużynie tylko jednego kierowcę i reszta graczy nie chce by ich bohaterowie spędzili cały pościg nudząc się na tylnym siedzeniu (zwłaszcza, gdy i tak wszyscy czekają na walkę, do której dojdzie, gdy w końcu dopadną drania)?

Niech postać za kółkiem rzuci na pojazdy, na odpowiednio wyśrubowany stopień trudności, a bohaterowie na tylnym siedzeniu niech pogłówkują, jak uzasadnić dorzucenie kart w ramach wsparcia.

Jeżeli zależy ci na wykorzystaniu fajnych gadżetów i atutów uciekającego NPCa, użyj testu przeciwstawnego.

Seria testów

Gracze chcą, żeby każda z ich postaci miała chwilę w świetle reflektorów, lecz nie mają ochoty na pełną konfrontację? Niech każdy wykona swój test, a ty zadbaj o to, żeby stawki były ciekawe.

MG: „Olga dorzuca węgla do kotła dostawczego paromobilu, który zarekwirowaliście przed chwilą i przełącza dźwignię na “cała naprzód!’. Rzuć sobie na pojazdy przeciwko pojazdom gangu Czarnej Joan. Jeśli ci się uda, złapiecie ich zanim dotrą do bazy. Jeśli nie, będziecie musieli zmierzyć się z bandziorami w ich siedzibie.”

„Herr Eisenhand zdejmuje protezę dłoni odsłaniając lufę działa parowego!” deklaruje drugi z graczy. Bandyci odpowiadają na ogień, ogniem i MG zarządza test strzelania przeciw strzelaniu. Jeśli bohater przegra, straci Kondycję, jeśli wygra, wyeliminuje paru bandytów.

„Panna Shackleton sięga po mapę, która na pewno jest w schowku (wydaję żeton) i znajduje na niej dogodny skrót.” MG proponuje rzut na spostrzegawczość przeciwko półświatkowi bandytów. Jeśli bohaterka wygra, gracze będą mieli pierwszy ruch w nadchodzącej walce, jeśli przegra, ośmieszy się i straci punkt Reputacji.

Spektakularne wyzwanie

Możecie również sięgnąć po zasady Spektakularnych Wyzwań, opisane w podręczniku do Wolsunga (edycja 1.5, strona 136). Takie wyzwania opierają się na uproszczonych zasadach konfrontacji, więc świetnie się sprawdzą jako zastępnik pościgu.

Ale ja lubię pościgi…

po prostu zasady nie są zbyt czytelnie opisane. Co robić? Proszę zachować spokój i czytać dalej.

Uciekać? Nigdy!

W grze o Niezwykłych Damach i Dżentelmenach gracze chcą odgrywać bohaterów. I bardzo dobrze. Co jednak zrobić, jeśli prowadzi to do takich sytuacji:

„Moi gracze nie lubią uciekać, więc rzadko korzystamy z pościgów na naszych sesjach.”

Podzielę się z wami paroma pomysłami na to, jak korzystać z pościgów gdy nie lubimy uciekać.

Znaleźć ciekawą stawkę

Bardzo często sytuacja, w której bohaterów ścigają przeważające siły wroga, da się opisać dużo ciekawszą stawką, niż “uciekamy!”. Może przecież chodzić o to, żeby:

  • Dotrzeć do Towarzystwa Odkrywców z informacją o nowym odkryciu, zanim zrobi to nasz rywal (jeżeli przegramy, łotr będzie na nas czekał na miejscu, pławiąc się w sławie, która należała się nam).
  • Pomóc grupie zagubionych turystów dotrzeć do schroniska w Czarnoborzu, zanim zapadnie zmrok i wzejdzie księżyc (jeśli przegramy, wilkołaki odetną nam drogę do bezpiecznej przystani lub dotrzemy do schroniska sami, zostawiając turystów na pastwę potworów).
  • Zwabić olbrzymiego oszalałego trolla w pułapkę, trasą na której dokona najmniej zniszczeń (jeśl przegramy, troll zniszczy po drodze połowę Bridgebank lub straci nami zainteresowanie i ruszy w stronę parlamentu).

W każdej z tych sytuacji pozornie to bohaterowie uciekają, a wrogowie gonią, jednak za każdym razem graczom przyświeca bohaterski cel, w wyniku którego przejmą kontrolę nad sytuacją. Są architektami wydarzeń, nie bezwolnymi pionkami w rękach losu.

Nie uciekać

Powiedzmy sobie wprost: jeżeli bohaterowie nie chcą, uciekać, nie muszą — zawsze mogą zostać i walczyć lub próbować wygadać się z kłopotliwej sytuacji.

Jeśli wasza grupa po prostu nie lubi uciekać, sięgajcie po pościgi wtedy, gdy to postaci graczy ścigają przeciwników.

Akcje ofensywne

Wydaje mi się, że pewnym problemem jest język użyty w podręczniku. Technicznie rzecz biorąc, pościg jest konfrontacją, a główną rzeczą jaką testują uczestnicy konfrontacji są akcje ofensywne. W walce i dyskusji ten termin jest bardzo czytelny: każdy z nas czuje, że chodzi o prawy sierpowy, strzał z pistoletu, kąśliwą uwagę lub dobrze wymierzony argument.

Jak mam jednak wykonać “akcję ofensywną” w pościgu? Rzucić w przeciwnika rowerem?

To słuszne pytanie jest o tyle istotne, że podręcznik mówi wprost, że w pościgu “kto nie idzie naprzód, ten się cofa”.

„W każdej rundzie, każdy uczestnik powinien przeznaczyć co najmniej jedną kostkę na akcję ofensywną. Jeżeli tego nie zrobi, pod koniec rundy automatycznie traci znacznik odporności.”

Wolsung 1.5, str. 131

O co więc chodzi z tymi akcjami ofensywnymi?

Skupiamy się na ciekawych momentach

Zasady pościgów zostały napisane, by rozgrywać na nich sceny, w których się dużo dzieje. Przypomnijmy sobie dowolną scenę pościgu z filmów o Bondzie lub Bournie. Pełno w nich zajeżdżania sobie drogi, nagłych skrętów w zbyt wąskie uliczki, jeżdżenia po schodach, zmiany pojazdów, rozlewania oleju, dziurawienia opon, włączania dopalaczy itd. Na tych właśnie momentach chcemy się skupić.

Milcząco zakładamy, że podczas pościgu obie strony dają z siebie wszystko – biegną najszybciej jak potrafią, wciskają gaz do dechy, najlepiej wykorzystują możliwości wiwerny. Ten wysiłek dzieje się w tle, nie poświęcamy mu czasu antenowego i nie testujemy. W imię dramaturgii skupiamy się tylko na momentach, gdy bohaterowie i łotrzy robią coś niespodziewanego, dramatycznego, podstępnego, pomysłowego, co może odwrócić losy wyścigu.

Włączenie dopalacza, zjazd po sznurze do prania, nagły skręt w boczną uliczkę, przewrócenie beczki ze śledziami, oślepienie przeciwnika refleksem z lusterka, przedziurawienie opony, ryzykowny przeskok z dachu na dach — to są akcje ofensywne, które testujemy.

Jako MG również nie opisuję akcji sekunda po sekundzie. Tak jak w filmie, pokazuję tylko te ujęcia, w których sytuacja może się zmienić.

Jeżeli potrzebujemy rozegrać scenę maratonu, w którym wszyscy grają uczciwie i o wygranej decyduje jedynie kondycja i właściwe rozłożenie sił na przestrzeni pięciu godzin, wykonajmy po prostu test sporny wysportowania. Jeżeli uciekamy z planami działa zagłady przed oddziałem strzyg, nocą, przez pełną wykrotów, rozpadlin i cierni puszczę — rozegrajmy pościg.

Nie mam pomysłu!

No dobrze, ale co ja mam zrobić, jeśli żadna spektakularna akcja nie przychodzi mi do głowy?

Mój sposób jest taki — patrzę, co w danym momencie robi mój bohater i zastanawiam się, co może zmienić sytuację: “Nagle przyspieszam!”, “Hamuję!”, “Zaciągam ręczny i zawracam paląc opony!”, “Wskakuję do przejeżdżającego omnibusa!”, “W ostatniej chwili wyskakuję z pociągu!”, “Zapalam reflektor!”, “Nagle gaszę światło!”, “Wspinam się na latarnię”, “Skaczę z dachu!”, “Padam na ziemię!”, “Wtapiam się w tłum”.

Szczerze powiem, że osobiście prawie nigdy w takich sytuacjach nie zastanawiam się, na ile dana akcja ma sens. Jeśli nikt przy stole nie protestuje, to znaczy że jakoś to będzie.

Ustalam jaką umiejętność przetestować i zakładam, że jeśli uda mi się rzut, to mój bohater zrobi dokładnie to, co potrzeba, przeciwnik zareaguje i pościg potoczy się dalej. 

A jeśli nie? Cóż, najwyżej usłyszę od MG ciekawy opis mojej spektakularnej porażki.

Przykłady pościgów

Nie w każdy pościgu chodzi o ucieczkę i ściganie przeciwnika. Używając tych zasad możemy rozegrać wiele konfrontacji nie będących walką ani dyskusją. Poniżej przytaczam pomysły na mniej lub bardziej standardowe “pościgi”.

  • Napad na dyliżans pocztowy. Opancerzony wóz ciągnięty przez golemiczne konie kontra rabusie w terenowych paromobilach ze wsparciem sterowca.
  • Mecz piłki nożnej, pełen fauli, karnych, rzutów wolnych i podań przez całe boisko. Utrata znaczników to utrata przewagi i sympatii kibiców, a dobicie to spektakularna akcja po której przeciwnik się już nie podniesie.
  • Po Lyonesse szaleje olbrzymi goryl. Bohaterowie nie chcą go zabić, a plan dyskusji spalił na panewce (okazało się, że wbrew obiegowym opiniom, wielkie małpy nie zakochują się w blond elfkach). Jedyna szansa, to zwabić olbrzyma do portu i załadować go na statek, który odwiezie małpę do domu — unikając myśliwych w wiwernach i nie niszcząc przy okazji całego miasta.
  • Dwie ekspedycje przebijają się przez dżunglę w poszukiwaniu legendarnego złotego miasta. Tylko jedna grupa ma mapę, druga podąża ich śladem, na tyle blisko by ich nie zgubić i na tyle daleko, by pozostać niezauważoną. Obie ekspedycje mają nadzieję uniknąć spotkania z golemicznymi strażnikami zaginionego miasta.
  • Grupa agentów infiltruje bazę geniusza zbrodni. Bohaterowie chcą dotrzeć niezauważeni do centrum dowodzenia, przekradając się przez kanały wentylacyjne, chowając w schowkach na szczotki, odwracając uwagę strażników i unikając golemicznych oczu rozmieszczonych pod sufitem.
  • Na balu grasuje złodziej-dżentelmen. Bohaterki muszą go odnaleźć, zanim zniknie ze skradzioną biżuterią. Trzeba działać dyskretnie, by nie wzbudzić paniki ani nie spowodować skandalu. Które z poszlak prowadzą do złodzieja, a które to tylko zmyłka?
  • Detektywi tropią szefową gangu oszustów, obserwują ją dyskretnie, czekają na moment nieuwagi, by aresztować ją na gorącym uczynku, z dala od jej pomagierów. Konfrontacja trwa wiele dni, utrata znaczników pokazuje na ile jedna strona domyśla się zamiarów drugiej. Wygrana bohaterów to udane aresztowanie oszustki, przegrana oznacza że łotrzyca wciągnęła bohaterów w pułapkę, zrujnowała ich reputację a sama wyszła na najbardziej niewinną osóbkę w Lyonesse.

Przykłady spektakularnych akcji

Poniżej znajdziecie pomysły na opisy akcji ofensywnych w czasie różnych momentów pościgu, pogrupowane według umiejętności. Czasami podobną deklarację da się wykorzystać z różnymi umiejętnościami — jeśli nikt przy stole nie zaprotestuje, możecie popuścić wodze fantazji. Jeżeli potrzebujecie hydrantu, straganu lub stada jeleni, a w danej scenerii ten element nie występuje, spróbujcie wprowadzić go wydając żeton.

Pojazdy

Momenty, w których najważniejszy jest sprawny parmobil, motocykl lub wiwerna.

  • Nagle hamuję, a gdy przeciwnik mnie wyprzedza, skręcam.
  • Aktywuję dopalacz!
  • Zrzucam balast! Zrywam brezentowy dach paromobilu i wyrzucam koło zapasowe, żeby zmniejszyć masę i przyspieszyć.
  • Skręcam tak gwałtownie, że paromobil balansuje na dwóch kołach!
  • Zjeżdżam po schodach!
  • Skręcam w uliczkę zbyt wąską dla ciężarówki przeciwnika.
  • Używam przewróconego straganu jako skoczni i przelatuję nad przeciwnikiem.
  • Przejeżdżam przez tory tuż przed nadjeżdżającym pociągiem!
  • Skręcam kierownicę i próbuję zepchnąć przeciwnika z drogi!
  • Taranuję żywopłot i przejeżdżam na przestrzał przez skwer.

Półświatek

Momenty, gdy kluczowe są brudne zagrania lub znajomość ciemniejszych stron miasta.

  • Taranuję hydrant, zalewając ulicę wodą.
  • Prowadzę pościg w mroczne zaułki, w których elegancki strój przeciwnika sprowadzi na niego kłopoty.
  • Mało kto wie o istnieniu tego skrótu, bo używają go tylko dostawcy. Na szczęście, ja o nim wiem.
  • Słyszałem, że dziś w tej okolicy odbywają się protesty dokerów. Kieruję pościg w stronę demonstracji.
  • Krzyczę “złodziej!” wskazując na przeciwnika, a sam daję nura w boczny zaułek.
  • Wbiegam na targowisko, na szczęście znam je jak własną kieszeń i nie zgubię się między straganami.
  • Przejeżdżam przez plac budowy, właśnie kończy się przerwa obiadowa i ja jeszcze zdążę, ale mój przeciwnik ugrzęźnie w tłumie robotników.
  • Tę okolicę ochrania mafia niziołków, na szczęście mam z nimi dobre kontakty. Mój przeciwnik nie może tego o sobie powiedzieć.
  • Tych ulic od miesięcy nikt nie sprzątał, mój przeciwnik nie będzie spodziewał się takich zwałów błota i nieczystości.
  • Wbiegam do kamienicy, otwieram drzwi do pierwszego z brzegu mieszkania, przebiegam po stole przy którym zaskoczona rodzina je obiad i wyskakuję przez okno na Moonwater Street. Właśnie skróciłem sobie drogę o dwie mile.

Przyroda

Momenty, gdy pościg odbywa się na łonie natury lub kluczowa jest znajomość przyrody.

  • Pień po którym przebiegam jest spróchniały, paroma kopniakami łamię go, odcinając drogę przeciwnikowi.
  • Kto by pomyślał, że będzie tu gniazdo szerszeni? Przebiegając rzucam w nie kamieniem.
  • Błotem maluję na twarzy pasy maskujące i znikam wśród traw.
  • W tej okolicy żerują hipopotamy, kieruję łódź w jeden z korytarzy, które wydeptały wśród trzcin, to doskonały skrót.
  • Znam okolicę i wiem, że przeciwnik niedługo trafi na rwący strumień. Przetnę mu drogę u brodu.
  • Zwalamy spróchniałe drzewo i tworzymy nowy mostek nad rwącym strumieniem.
  • Nacieram się ziołami by zamaskować swój zapach i zmylić psy przeciwnika.
  • Mam rękę do zwierząt. Przemykam się przez stado bizonów, nie płosząc żadnego ze zwierząt.
  • Obserwując spłoszone ptaki doskonale wiem, którędy porusza się przeciwnik.
  • Płoszę stado sarn, licząc że przeciwnik podąży ich śladem.

Spostrzegawczość

Momenty, gdy kogoś śledzimy lub wypatrujemy istotnych szczegółów otoczenia.

  • Rozsypuję po podłożu muszle/paciorki/kulki łożyskowe/suche liście. Gdy ktoś na nie wejdzie, od razu usłyszę.
  • Udaję, że oglądam witrynę sklepu, a tak naprawdę wypatruję w odbiciu przeciwnika.
  • Krzyczę “widzę ich!” i wypatruję czy któryś z krzaków się nerwowo poruszy.
  • Używam lusterka z mojej puderniczki by dyskretnie spojrzeć za róg budynku.
  • Wącham kawę, wiedząc że jej zapach odświeża zmysł węchu i jeszcze raz próbuję wyczuć czy zapach jej perfum prowadzi na zaplecze czy na ulicę.
  • Wspinam się na latarnię, wypatrując podejrzanych osób w tłumie przechodniów.
  • Zdmuchuję lampę i w nagłych ciemnościach zaczynam nasłuchiwać ruchów przeciwnika.
  • Bacznie obserwuję ruch uliczny i pilotuję naszego kierowcę, tak by mógł w pełni skupić się na prowadzeniu.
  • Przeciwnik przebiegł przez błotnistą uliczkę, wypatruję śladów na chodniku.
  • Po drganiach torów oceniam, że zdążę przebiec przez tunel zanim nadjedzie pociąg.

Ukrywanie się

Momenty, gdy zależy nam by pozostać niezauważonym.

  • Wywracam płaszcz na lewą stronę, wyrzucam melonik i zakładam kaszkiet, który miałem w kieszeni.
  • Wbiegam do salonu krawieckiego i zamieram wśród manekinów, udając jeden z nich.
  • Podaję swój cylinder przechodzącemu obok podchmielonemu dżentelmenowi, który niewiele myśląc zakłada go i idzie w inną stronę niż ja.
  • Wchodzę do pubu, udaję się do toalety i wyskakuję przez okno na podwórze.
  • Dwóch tragarzy niesie olbrzymie lustro, zwalniam i chowam się za nim przed wzrokiem przeciwnika.
  • Rzucam kamieniem w stos starych puszek, odciągając uwagę od mojej kryjówki.
  • Gdy przeciwnik patrzy w moją stronę, miauczę przekonująco, żeby pomyślał sobie, że to tylko kot.
  • Za parę monet kupuję od reklamującego jakiś interes ulicznika jego plik ulotek i zaczynam je wciskać przechodniom. Przeciwnik na pewno na mnie nie spojrzy. Nikt nie przygląda się ludziom rozdających ulotki.
  • Chwytam się przejeżdżającego omnibusu i omijam przeciwnika, gdy ten szuka mnie na chodniku.
  • Dołączam się do tragarzy rozładowujących towar przed sklepem i zasłaniając twarz workiem z mąką omijam przeciwnika.

Wysportowanie

Momenty, gdy o wszystkim decyduje sprawność fizyczna.

  • Używając kawiarnianego parasola jako tyczki, przeskakuję na drugą stronę kanału.
  • Rozpędzam się i wbiegając po ścianie, sięgam do parapetu okna na pierwszym piętrze. Stamtąd wspinam się na dach.
  • Przeskakuję po dachach stojących w korku paromobili na drugą stronę ulicy.
  • Ześlizguję się po dachu i bezpiecznie zeskakuję na markizę sklepu.
  • Zrywam ze ściany korytarza tarczę herbową i zjeżdżam na niej po krętych schodach na parter.
  • Zeskakuję z mostu na dach przejeżdżającego pod spodem pociągu.
  • Prześlizguję się po mokrej murawie między nogami przeciwnika.
  • Chwytam się liany i, jodłując, zaczynam przeskakiwać z drzewa na drzewo.
  • Rozrywam zapięcie gorsetu, nabieram powietrza w płuca i przyspieszam!
  • Balansując parasolką, przebiegam po sznurze na pranie nad ulicą.