Pistolet to żaden argument

Dzisiejszy wpis traktuje o zmianach typu konfrontacji i o używaniu umiejętności spoza konfrontacji. Za podsunięcie tematu dziękuję graczowi, który podesłał bardzo ciekawe pytanie:

Jeden z uczestników nagle zaczyna strzelać podczas dyskusji. Co dalej z dyskusją?

Na sesjach może czasami pojawić się sytuacja, w której gracze chcą zmienić typ konfrontacji przed jej zakończeniem, mieszać typy konfrontacji albo próbować rozegrać dwa typów konfrontacji jednocześnie.

Mechaniką która za to odpowiada są manewry (użycie umiejętność z innego typu konfrontacji) ale samo rozgrywanie takich konfrontacji może być kłopotliwe.

Poniżej opiszę parę sposobów, którymi rozwiązywaliśmy takie sytuacje na naszych sesjach.

Dżentelmeńska umowa

Wolsung jest grą i, mówiąc wprost, najlepiej działa, jeśli wszyscy przy stole chcą się bawić na takich samych zasadach. Na naszych sesjach działało bardzo dobrze ustalanie niektórych rzeczy poza grą. Jako MG często wprost pytam graczy czy mają ochotę na dyskusję, czy np. wolą rozegrać spotkanie jako walkę.

Wychodzę z założenia, że lepiej zapauzować na chwilę grę i porozmawiać, żeby zapewnić sobie dobrą zabawę, niż decydować za innych uczestników gry i się później męczyć 🙂

Ale ja chcę poprowadzić dyskusję…

Czasami jednak mam przygotowaną świetną dyskusję i po prostu chciałbym ją poprowadzić. Jak wtedy zapewnić sobie współudział graczy?

Narzędziem, które świetnie do tego się nadaje, są stawki.

Ustalanie celu i warunków konfrontacji

Załóżmy, że Lyonesse wstrząsają od miesięcy brutalne morderstwa i drużyna jest przekonana, że stoi za nimi Lord Thornbough, szanowany członek Towarzystwa Thaumologicznego.

MG: Jesteście pewni, że to on morduje robotników w slumsach Bridgebank, jednak wiecie że żaden policjant z Alven Yard nie odważy się oskarżyć o podobną zbrodnię kogoś tak potężnego. Nie ważne, jak przekonujące nie byłyby dowody. Chyba że… podstępem zmusicie Lorda Thornbough do przyznania się do winy. Ta dyskusja zadecyduje o sukcesie całego śledztwa!

Gracz 1: Nieee, tylko nie dyskusja! Dopiero co rozwinąłem swój parowy pistolet i chciałbym go w końcu użyć. Może załatwimy to walką? Dopadniemy Lorda gdy będzie wychodził z klubu, w łeb, do worka i na komisariat?

Gracz 2: A może pościg? Dawno nie graliśmy pościgu. Zaczaimy się w Bridgebank i nakryjemy Lorda na gorącym uczynku.

MG: Mam dla was taką propozycję: jeżeli wygracie dyskusję, Lord przyzna się do winy i wystarczy to by go skazać. Jeżeli wygracie walkę, zaaresztujecie go i morderstwa ustaną, lecz nie mogę zagwarantować, że proces potoczy się po waszej myśli. W końcu Lord będzie mógł powiedzieć, że użyliście przemocy żeby zmusić go do zeznań. Pomysł z pościgiem w slumsach jest ciekawy. Jeżeli wygracie, złapiecie go na gorącym uczynku i skazanie będzie pewne. Ale jeśli przegracie, zorientuje się, że go śledzicie i następną ofiarą będzie któryś z waszych przyjaciół.

Gracze chwilę się zastanawiają, po czym wybierają dyskusję — zależy im na skazaniu przestępcy i nie chcą ryzykować życiem przyjaznych postaci.

Oczywiście mogliby wybrać np. pościg i też byłoby dobrze. Dzięki ustawieniu ciekawych stawek, różnych dla dyskusji, walki i pościgu, sam wybór typu konfrontacji może stać się ciekawym momentem gry i ważną częścią sesji.

Dobra, dosyć tego gadania!

A co jeżeli parę minut później gracze jednak znudzą się dyskusją?

Gracz 2: Podczas gdy inni zagadują Lorda, ja spróbuję dyskretnie przeszukać gabinet i zobaczyć czy nie znajdę jakichś dowodów zbrodni. Mój thaumiczny monokl i specjalizacja w Spostrzegawczości w końcu się przyda.

Gracz 1: Daję im jeszcze jedną rundę, a potem sięgam po parowy pistolet i zaczynam strzelać!

Jeśli pamiętamy o ustalonej stawce, widać jak ryzykowne są obie strategie. Jeżeli Lord zorientuje się, że bohaterowie szukają dowodów zbrodni, stanie się ostrożniejszy i zmniejszy się szansa, że da się ponieść pysze i zacznie się chełpić morderstwami. Postraszony pistoletem będzie mógł udawać, że bohaterowie przemocą zmusili go do zeznań.

Żeby oddać to ryzyko, sięgamy po manewry. Jeżeli graczom nie uda się rzut, zamiast pomóc, utrudnią osiągnięcie celu — co oddajemy w mechanice gry utratą znaczników.

Panie i Panowie, wychodzimy!

A co jeśli w połowie sceny okaże się, że bohaterowie nie byli gotowi na dyskusję i sprawy nie toczą się po ich myśli?

Gracz 3: Chyba nie mamy szans. Wychodzimy? Dopadniemy go jutro w nocy w Bridgebank.

W takim przypadku czas sięgnąć po zasady poddawania konfrontacji i eskalacji opisane na stronie 128 i 127. Bohaterowie poddając dyskusję mają szansę wyjść z sytuacji z twarzą (bez straty Atrybutu), jednak na pewno przegrają stawkę. Nieposzlakowana Lorda Thornbough zapewni, że nic, poza złapaniem na gorącym uczynku, nie przekona policji o jego winie.

Co więcej, ponieważ gracze po poddaniu się próbują osiągnąć ten sam cel w kolejnej konfrontacji, stawki rosną i planowany pościg w slumsach będzie konfrontacją va banque. Jeżeli bohaterowie wygrają, lord-morderca zostanie skazany na śmierć. Jeśli przegrają, zaginą bez śladu i prawda nigdy nie wyjdzie na jaw.