Karty przy orderach

Jest jeszcze jeden element mechaniki Wolsunga, bardzo ważny, kluczowy wręcz, o którym jeszcze nie rozmawialiśmy: zagrywanie kart z Archetypów. Na szczęście pojawiła się świetna okazja, by zająć się tematem. Dostałem maila z takim problemem:

Mam jeszcze jedną uwagę odnośnie Archetypów – z moich obserwacji wynika, że mało kto tak naprawdę czuje o co z tym chodzi. Nie ma to żadnych mechanicznych konsekwencji przez co jest często zapominane lub stosowane “na odwal się”. Trochę jak z charakterem w DnD. Do tego zagrywanie kart najczęściej ogranicza się do: “To ja zagrywam Króla za +4”. Jest to aspekt chyba tylko dla zaawansowanych graczy RPG, a bardzo trudny do wyłapania dla nowicjuszy.

Muszę więc napisać, dlaczego uważam zagrywanie kart za serce Wolsunga i czemu, oraz jak, zawsze namawiam na to początkujących graczy.

Po co te karty?

No dobrze, ale w sumie po co te karty, zapytacie. Otóż aktywowane kartami zdolności archetypów pojawiły się w Wolsungu w bardzo konkretnym celu: aby tworzyć fajne wspomnienia z sesji.

Najbardziej naładowane akcją momenty są często związane z korzystaniem z zasad a nie chcieliśmy, żeby nasze rozmowy po sesji, brzmiały tak: “Pamiętasz jak mu strzeliłam za 54?!”, tylko tak: “Pamiętasz jak strzeliłam w żyrandol i rozgniotłam tego ghula?!”. Jak chcieliśmy to osiągnąć? Łącząc w zasadach spektakularne opisy z osiąganiem świetnych wyników na kościach.

Dżentelmeńska umowa

Siadając do gry umawiamy się, że będziemy przestrzegać jej zasad. A podstawową zasadą Wolsunga jest to, że mogę zagrać kartę jeżeli opiszę spektakularną akcję mojej postaci. Karty nie działają same z siebie, a opis nie jest kwiatkiem do kożucha. Mogę zagrać kartę jeżeli opiszę coś fajnego.

Jeżeli powiem “To ja zagrywam Króla za +4”, usłyszę “Niestety, to nie zadziała. Opisz co robisz, to będziesz mógł doliczyć +4”.

Wszyscy przy stole bawimy się i wspólnie tworzymy spektakularną opowieść. Bonus do rzutu jest nagrodą za to, że dodałem ciekawą scenę do sesji.

Ale ja nie mam pomysłu!

Czy to znaczy, że jeśli jestem początkujący i nie wiem co powiedzieć, albo jestem przyzwyczajony do innych systemów i trudno mi się przestawić, albo mam gorszy dzień i nie mam pomysłów, to jestem skazany na kiepskie rzuty?

W żadnym razie!

Wolsung, oprócz tego że jest grą o spektakularnych przygodach, jest grą zespołową. Jeśli nie macie pomysłu, zróbcie burzę mózgów.

W niewielką pomocą przyjaciół

Jak graczowi, zdarzało mi się pytać drużyny: “Mój salonowiec może dorzucić Asa pik, ale nie mam pomysłu, jak wykorzystać intrygi w walce z golemem! Macie jakieś pomysły?”. W odpowiedzi słyszałem np. “Pik oznacza też kontakty w prasie, może jakiś dziennikarz oślepi golema lampą błyskową?” i mogłem zagrać Asa mówiąc “Widzę w tłumie znajomego reportera i tak ustawiam się do zdjęcia, żeby błysk lampy oślepił golema!”.

Gramy do tej samej bramki

Gdy jestem MG kieruję przeciwnikami bohaterów, ale nie jestem przeciwnikiem graczy. Mamy wspólny interes — chcemy wspólnie przeżyć pasjonującą przygodę, zagrać świetną sesję. Gdy widzę, że jakiś z graczy ma problem z wymyśleniem akcji za którą mógłby zagrać kartę, podrzucam mu pomysły. Mówię np. “Jesteście w restauracji, wokół jest dużo srebrnej zastawy, którą można obronić się przed atakiem strzygi.” i bardzo często to wystarczy by gracz podchwycił “To chwytam paterę z owocami i się nią zasłaniam. Może pazury strzygi wbiją się w blachę i będzie musiała chwilę się pomęczyć, żeby uwolnić rękę? W każdym razie, zagrywam 8 kier (u ryzykanta to obrona).”

Krok po kroku

Zaczynajmy od małych rzeczy, nie musimy wymyślać nie wiadomo czego. Proste rozwiązania też działają. Jeżeli gram eksploratorem i zawsze gdy zagrywam karo mówię “Na szczęście mam przywieziony z Atlantydy amulet ochronny, który chyba znowu zadziałał! Kula mnie nie trafiła!” to może nie jestem oryginalny, ale cóż z tego? Nic strasznego. Ważne, że działa.

Być może w końcu nabiorę wprawy i wymyślę lepszy tekst, a może stanie się to częścią legendy mojej postaci i do emerytury będę grał przesądnym, obwieszonym setkami amuletów i medalionów ochronnych odkrywcą. Tak czy owak, będę się dobrze bawił na sesji.

Mówię i zagrywam kartę

Jedna rzecz jest kluczowa — żeby zagrać kartę muszę opisać akcję. Nawet jeśli ktoś mi podpowie co zrobić, muszę to opowiedzieć własnymi słowami. 

A czy możemy tego nie robić? Oczywiście, to wasza gra, możecie dowolnie naginać lub zmieniać reguły na takie, z którymi się dobrze czujecie 🙂

Natomiast zasady opisane w podręczniku są proste: bonus jest nagrodą za to, że dodałem ciekawą scenę do sesji. I w moim odczuciu to właśnie decyduje o unikalnym charakterze sesji Wolsunga.

Na zakończenie: najdziwniejsza przygoda, jaka przytrafiła się kartom do Wolsunga.