Dyskusja o dyskusjach

Zapytałem Was, które z zasad opisanych w podręczniku do Wolsunga były najmniej przyjazne w użytkowaniu. Wasze odpowiedzi okazały się bardzo zgodne i brzmiały na przykład tak:

Najtrudniejsze dla mnie było zrozumienie konfrontacji: Dyskusja. Bardzo trudno sprzedać to graczom, przez co u mnie na sesjach były bardzo rzadko i do tego ułomne. Wydaje mi się, że wymagają od graczy pewnej elokwencji.

Porozmawiajmy więc o dyskusjach.

Założenia

Gdy pisaliśmy Wolsunga, jednym z kluczowych założeń było to, żeby walka nie była najbardziej obłożoną zasadami częścią mechaniki. Chcieliśmy, żeby gadżety, atuty i dreszczyk płynący z kombinowania z zasadami pojawiał się również w scenach dziejących się na salonach i pomagał tworzyć postaci przedkładające dowcip i cięty język nad pięciolufowe działo parowe. 

W swoich założeniach dyskusja jest więc bitwą na argumenty, wymianą ciętych dowcipów, kąśliwych uwag, płomiennych przemów i bezczelnych łgarstw.

Co jeśli gracze są nieśmiali?

Czy znaczy to, że aby zagrać udaną dyskusję, musimy zebrać przy stole grupę najbardziej wygadanych graczek i graczy po tej stronie Kanału Alfheimskiego? W żadnym razie.

Tak jak podczas walki nikt nie wymaga od graczy by rzeczywiście huśtali się na żyrandolach, przebijali ściany w parowych pancerzach wspomaganych, czy krzyżowali creidnallenowe ostrza na czaszy płonącego sterowca, tak podczas dyskusji nie wymagajmy od siebie, by na zawołanie móc zaimprowizować rzewną balladę, przeprowadzić formalną dyskusję akademicką, czy sypać z rękawa ciętymi dowcipami.

Jednym z uroków gier fabularnych jest to, że nasi bohaterowie są bardziej kompetentni i sprawni od nas. Zwłaszcza w dziedzinach, w których nie mamy powodu się specjalizować w życiu codziennym.

Jak odgrywać dyskusje? Jak zawsze zachęcam do grania w sposób, który będzie to pasował waszej grupie. Z własnego doświadczenia mogę podzielić się paroma podejściami, które działały na sesjach, w których brałem udział.

Opisuję intencje

Jeśli żaden fajny tekst nie przychodzi mi do głowy opisuję efekt, który postać chce osiągnąć:

  • Panna Shackleton próbuje oczarować hrabiego Awkward i skłonić go do zwierzeń.
  • W płomiennej mowie Phileas Oakroot chce przekonać przysięgłych o swojej niewinności.
  • Doktor Eisenfaust nawet nie musi sięgać po broń. Zamierzam wystraszyć rzezimieszków swoją niezłomną postawą i opanowaniem.

MG na podstawie mojej deklaracji proponuje odpowiednio test ekspresji, perswazji i zastraszania lub blefu (zależnie od tego czy nasz drogi doktor rzeczywiście ma jakieś solidne argumenty na poparcie swojej niezłomnej postawy).

Opisuję scenę

Jeżeli nie wiem co powiedzieć, ale chciałbym dodać coś fajnego do sceny, dorzucam do deklaracji parę plastycznych szczegółów:

  • Zanim hrabia Awkward zobaczył pannę Shackleton, poczuł egzotyczną woń jej perfum. Gdy się obraca, spoglądam na niego znad wachlarza i w tym momencie nie jest już ważne co dokładnie powiem, czuję, że przepadł i zaraz otworzy przede mną swoje serce.
  • Szanowni Przysięgli…” zdejmuję monokl, rozluźniam fular, nabieram powietrza i rozpoczynam najbardziej płomienną przemowę, jaką Phileas wygłosił w całym swoim życiu. Rzucę sobie na perswazję, ok?
  • Mimo, że jestem krasnoludem a oni ogrami, patrzę na rzezimieszków z góry i przywołuję wszystkie wspomnienia z czasów służby wojskowej. Mam nadzieję, że parę ostrych słów wystarczy i nie zorientują się, że jestem bezbronny.

MG na tej podstawie zaproponuje lub potwierdzi umiejętność, jaką mam testować (choć tym razem zapewne wszyscy widzą, że doktor blefuje).

Nie przejmuję się

Plotę, co mi ślina na język przyniesie i zupełnie się nie przejmuję tym, że nie są to najlepsze teksty pod słońcem. Ważne, żeby wszyscy wiedzieli o co chodzi.

  • Drogi hrabio, czy postawi pan samotnej kobiecie drinka?” Rzucam na ekspresję żeby zdradził mi swoje sekrety.
  • To wszystko kalumnie i pomówienia i mam na to argumenty!” Przetestuję perswazję, żeby mi uwierzyli, OK?
  • Won psubraty, zanim was powystrzelam jak kaczki!” Rzucam na zastraszanie!

Choć w tym ostatnim przypadku MG zapewne mi przerwie i każe przetestować blef.

Opanowanie

W przypadku walki sprawa jest prosta — Krzepa pokazuje, ile siniaków i postrzałów postać zniesie, zanim straci siły w wyniku odniesionych ran. Jak to się ma do dyskusji? Czym w zasadzie jest Opanowanie?

Sytuacje społeczne potrafią być stresujące, każdy jednak reaguje na nie inaczej. Ta sama nieprzyjemna uwaga potrafi jednego dnia spłynąć po mnie jak po kaczce, innego dnia zaboleć do żywego. Ten sam dowcip raz mnie rozbawi do łez, a raz wzbudzi lekkie zażenowanie. Te same zapewnienia raz brzmią szczerze i wierzę w nie bez zastrzeżeń, a raz budzą tylko sceptycyzm.

Podczas dyskusji utrata Opanowania opowiada o momentach, w których nasze argumenty wywołały emocjonalną reakcję przeciwnika — naprawdę go zabolały, rozbawiły, wzruszyły lub przekonały.

Opanowanie to bufor emocjonalny. Gdy spadnie do zera (lub na tyle by umożliwić dobicie) przeciwnik traci siłę lub ochotę by z nami dyskutować. Być może, wbrew swej woli szczerze nas polubił, może uwierzył w szczerość naszych intencji, może jest zbyt wzburzony by kontynuować rozmowę a może ma już nas tak dość, że zgodzi się na cokolwiek.

Tak czy owak, dyskusja kończy się a my osiągamy swój cel.

Inicjatywa

Wykładane co rundę karty inicjatywy dostarczają wiele radości — jednak w dyskusji rodzą też problemy. Zwłaszcza gdy próbujemy pogodzić nieuporządkowany, chaotyczny charakter naturalnej rozmowy, z dość sztywnym i growym porządkiem inicjatywy.

Jako MG mam dwa sprawdzone patenty, które pomagały mi w tej sytuacji.

Formalna dyskusja

Ten sposób tym łatwiej wprowadzić, im bardziej oficjalne są okoliczności rozmowy. Audiencja u królowej, proces sądowy, spotkanie komisji Towarzystwa Odkrywców – wszędzie gdzie można uznać, że ludzie sobie nie przerywają, kolejność kart wyznacza wprost kolejność wypowiedzi.

  • Sala sądowa. Gracze dostają karty inicjatywy, patrzę na nie i mówię: “Na pierwszego świadka sąd powołuje panią profesor Wolkendorf”. Jeden z graczy rzuca Jokera i krzyczy “Sprzeciw! Moje zeznania nie mogą czekać!” — sąd przychyla się do tej prośby i zmienia kolejność świadków.
    W tej dyskusji każda runda to jeden dzień procesu. Może nie jest to zgodne z tym, jak działają sądy, ale jest wystarczająco rozrywkowe, żeby nikt z graczy nie zwrócił na to uwagi.
  • Posiedzenie klubu. Przewodniczący rozpoczyna od przemowy, w której przedstawia ponurą sytuację finansową organizacji. Gracze widzą, że trudno będzie przekonać komisję do ufundowania ekspedycji w poszukiwaniu latających ogrodów królowej Saati. Rozdajemy karty inicjatywy. Gracz z najwyższą kartą mówi: “Przeciągającą się ciszę przerywa chrząknięcie. To sir Oswald.” Wszyscy w sali posiedzeń są dobrze wychowani, więc nie przerywają sobie nawzajem i grzecznie czekają na swoja kolej by przedstawić argumenty za lub przeciw.
  • Audiencja u królowej. Karty pokazują kaprys monarchini. To ona przydziela i odbiera głos. Gdy znudzi się czyjąś wypowiedzią, odwraca wzrok i wszyscy wiedzą, że lepiej zamilknąć. Nikt nie chce popaść w niełaskę.

Mechanika podąża za rozmową

W mniej formalnych przypadkach, kładziemy na zmianę nacisk na odgrywanie i na zasady. Kiedy odgrywamy rozmowę, skupiamy się na odgrywaniu, kiedy rzucamy kostkami, skupiamy się na mechanice. Jako MG pilnuję, żeby rzuty kostkami jak najlepiej oddawały to, co odgrywaliśmy.

  1. Nasza dzielna drużyna odwiedza Szkołę Dla Trudnych Panien Pod Wezwaniem św. Galatei i szybko podejmuje podejrzenie, że prowadząca zakład Martha Brasslink jest Urhwerkiem, który zamienia nieszczęsne dziewczęta w posłuszne golemy. Nie mając żadnych dowodów, postanawiają podstępem skłonić dyrektorkę do przyznania się do winy.
  2. Dyskusja odbywa się na auli, na której bohaterowie mają wygłosić wykład na temat Jak Być Przykładnym Poddanym JKM Tytanii i z Oddaniem Pracować Nieustannie Na Rzecz Dobra Imperium Alfheimu. Wykład jest rzecz jasna przykrywką dla prowokacji planowanej przez graczki.
  3. Przeciwnikami drużyny jest Martha Brasslink i fanatycznie jej oddane wzorowe uczennice.
  4. Zaczynamy scenę nie patrząc na kostki, opisuję zachowanie NPCów, rozmawiamy swobodnie, bohaterki przegadują się z dyrektorką, przypadkiem wychodzi nam zabawna sytuacja z naiwnymi pytaniami uczennicami i niezręcznymi odpowiedziami doświadczonych przez życie podróżniczek. W końcu dochodzimy do momentu, w którym wszyscy są ciekawi, czy dyr. Brasslink zdradziła czymś swoją naturę, czy zachowała kamienny spokój.
  5. Szybko ustalamy z graczkami, kto skupiał się na uczennicach, kto na dyrektorce i kto planuje użyć jakich umiejętności, gadżetów lub atutów. Opieramy się na rozegranej przed chwilą scenie, jednak jeśli komuś przychodzi do głowy lepszy plan, szybko go opisujemy, np. “W tym czasie panna Shackleton rozpyla swoje perfumy by zobaczyć, które uczennice zareagują. Wszyscy wiemy że golemy nie czują zapachów. Czy mogę w ten sposób użyć mojego gadżetu?”
  6. Rozdajemy karty inicjatywy, rzucamy kośćmi a ja na bieżąco opisuję efekty, np. “Udało ci się zdjąć dwa znaczniki Opanowania. Widzisz, że chociaż pani Brasslink oburza się na wasze sugestie, nie są to prawdziwe emocje. Niczego nie przeżywa, powtarza jedynie wyuczone kwestie. Ciekawe jak długo uda jej się utrzymać tę iluzję? Kiedy jej uczennice zorientują się, że mają do czynienia z Urhwerkiem?”
  7. Po rozegraniu rundy sytuacja może zmienić się na tyle, że znów będziemy mieli ochotę sobie odegrać trochę swobodnej rozmowy. Odkładamy kości i przerzucamy się uwagami i pomysłami, aż do chwili, gdy trzeba będzie ustalić, jak NPCe reagują na prowokacje graczy.
  8. A jeśli mamy już dość odgrywania, skupiamy się na mechanice, rozgrywając rundę za rundą i dorzucając tylko zdanie, dwa, opisu by uzasadnić użycie danego atutu, gadżetu lub umiejętności.

Podsumowanie

Wiem, że rada “róbcie to tak, jak pasuje waszej grupie” to żadna rada. Jednak jest to podejście, do którego się skłaniam. Każda grupa ma własną dynamikę i lubi inny sposób gry, więc nie ma czegoś takiego jak “oficjalny sposób odgrywania dyskusji w Wolsungu”.

Są natomiast powtarzające się problemy, wynikające z niejasnego opisu niektórych rzeczy w podręczniku. Mam nadzieję, że ten wpis pomoże wam je rozwiązać, lub zainspiruje do znalezienia własnego podejścia.

A jeżeli macie własne sposoby i patenty na usprawnienie dyskusji, z chęcią o nich poczytam.